sesja rodzinna Sylwii i Patrycji w sadzie – okolice Poznania

45 zdjęćUpdated 2 dni temu

Uwielbiam tą dynamikę i nieprzewidywalność, która cechuje sesje rodzinne, a dzieje się tak zawsze. Tak naprawdę to nie powinnam nazywać tego sesją tylko reportażem. Aranżuję kilka sytuacji a potem biegam wokół swoich modeli uczestnicząc w ich zabawach. W pewnym momencie chyba wszyscy zapominamy, że jesteśmy na jakiejś sesji zdjęciowej. Czwórka dzieci na tej sesji to był niesamowity żywioł do okiełznania. Było podrapane przez gałąź kolano, był królik na sesji oraz słodki arbuz i truskawki, których dzieciaki nie mogły się doczekać a szelmowska fotografka pozwoliła zjeść na sam koniec. Wiktorowi, Klarze, Adriannie i Albertowi wystarczyło ich własne towarzystwo żeby zrobić fajne, naturalne kadry. Jednak najbardziej w pamięci utkwiły mi słowa Patrycji, która prosiła żeby nie retuszować jej za bardzo bo ona lubi swoje zmarszczki. Co prawda obie siostry wyglądają jak milion dolarów i żadnych retuszy nie miałam w planach. Ale w dzisiejszych czasach niesamowite jest usłyszeć takie słowa akceptacji wobec swojego ciała. Ja sobie życzę samych takich klientów. Bo na moich sesjach dobry nastrój i uśmiech jest najlepszym Photoshopem dla twarzy :).